Find what you love and let it kill you


Serafino Tréville

powiedz mi prawdę, bym mógł kłamać dla ciebie

— właściwie Serafino Enzo de Tréville — dla znajomych Fino — 14 II 1981 rok — pochodzi z Francji — rekruter w klubie "Miasto Aniołów" — w Niemczech od dwóch lat — nieczęsty, ale klient "Wolnej Orchidei" — sektor 0. i V. — mieszka w dwupoziomowym lofcie — jeździ czarnym Hummerem H3 — planuje kupić Chevroleta Camaro '69 — posiada broń — odbył kilkuletnią służbę wojskową — w jego garderobie dominuje czerń — nienaganne maniery — niepokojący chłód i opanowanie — osobowość dyssocjalna – psychopatia — nerwica natręctw — utrzymuje listowne i telefoniczne kontakty z rodzicami — oprócz zarobków z klubu, na jego konto wpływa pewien procent zysków z rodzinnej firmy — dwa razy w tygodniu spędza przynajmniej godzinę na siłowni — nie zna się na sztuce, muzyce i polityce — nie ma pojęcia o tekstach na podryw i flirtowaniu — najlepiej funkcjonuje wieczorami i nocą — bez skrępowania wykonuje swoją pracę — polubił pokój do prywatnych sesji — trzyma się rygorystycznych zasad — to nie wygląd jest najważniejszy — umiejętności są istotne, ale nad nimi można popracować — umowa o pracę tylko dla najlepszych — albo możliwość pokazania innych talentów — dwa oblicza — pomocna dłoń niosąca ratunek, albo ktoś kto pomoże Ci upaść jeszcze niżej —



DODATKOWE
My dear,
Find what you love and let it kill you. Let it drain from you your all. Let it cling onto your back and weigh you down into eventual nothingness. Let it kill you, and let it devour your remains.
For all things will kill you, both slowly and fastly, but it's much better to be killed by a lover.
~ Falsely yours, ...

Przepraszam za Donovana. Wracam, ale z kimś innym. Większy minimalizm, ale ten pan to trochę zagadka. Da się poznać, jak zaufa, w wątkach. Wizerunek: Gaspard Ulliel. Cytat: Charles Bukowski

( 11 )

  1. [Cześć i czołem :) Wątek z Xavierem?]

    OdpowiedzUsuń
  2. [ Uuu, już wiem kto dał Lindsdey robotę, haha, może wąteczek z blond-striptizerką? :D Świetna karta i życzę weny! ]

    Katherine

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej, witaj ponownie! Nie ukrywam, że jeśli chciałaś zachować pewną dozę tajemniczości w karcie, to świetnie to wyszło - niby mamy parę faktów o nim, ale tak na prawdę nie wiemy nic. I jakoś tak mam do niego więcej sympatii, niż do Dona, choć ciężko mi to uzasadnić :D
    Wcześniej nie wyszedł nam wątek, może teraz się uda - zapraszam do Lotty :)

    Lotta i Igor

    OdpowiedzUsuń
  4. (Nie jesteś pierwszą osobą, która pochwała Olgierda (myślę, że gdyby pojawił się na blogu to zyskałby jakieś grono wielbicieli xDD). jeżeli chodzi o pomysł na wątek to ja proponuje rozrobe na mieście. Jakieś awantury w jakimś barze, integrowanie się z miejscowa ludnością (chociaż w przypadku Xaviera może to wyjść dosyć pokracznie i śmiesznie)).

    OdpowiedzUsuń
  5. [No hej! Uciekłaś mi Donovanem więc wątku z Serafino nie odpuszczę!:) w ogóle cieszę się, że udało Ci się połączyć dwa miejsca zarówno przez pracę, jak i zainteresowania Serafino więc mamy szansę się spotkać. Po drugie czytałam wczoraj twoją kartę i jest bardzo minimalna, ale szybko i łatwo przekazuje dużo informacji, przydatnych informacji
    Nie przedłużając, zapraszam na wątek. Dawaj jakieś marzenia co do wątku lub własne oczekiwania to spróbujemy z Viktorem zapewnić ci morze rozrywki ;)]

    VIKTOR

    OdpowiedzUsuń
  6. Hm... Moja wena trochę podupada, więc pomysł najwyższych lotów nie jest. Może, z racji, że Serafino czasem pojawia się w sektorze zero, Lotta kiedyś po tym, jak wychodził zagadała go w typowy dla siebie wesoły i przemiły sposób, po czym on, po wyjściu zorientował się, że nie ma portfela? Mogło nie chodzić tylko o pieniądze, ale coś ważnego, co miał w portfelu i będzie chciał to odzyskać. Daj znać, co sądzisz, tylko proszę - nie każ zaczynać hahah <3 Zaczęłam w ostatnim czasie pięć wątków na tym i innym blogu, odpowiedź dostałam na jeden i stwierdziłam, że teraz się buntuję XD

    Lotta

    OdpowiedzUsuń
  7. [Witam! Myślę, że powinniśmy mieć jakiś wątek, po tym jak Don nagle zniknął. Rozumiem, że nje miałaś weny i się nie gniewam, ale liczę na coś co mi i Amelii wynagrodzi brak wątku. Najlepiej nowym wątkiem. :D
    Oczywiście baw się dobrze tym przystojniakiem, łap dobre wątki i nje trać weny! ^^]

    Amelia & Adele

    OdpowiedzUsuń
  8. [Urlop urlopem, ale... Na wątek z D. się nie doczekałam to może chociaż z tym ciekawym Panem nam coś wyjdzie? Coś pokręconego, niemoralnego i ogólnie udziwnionego? :D]

    Addams

    OdpowiedzUsuń
  9. Pracując w Mieście Aniołów musiałem, ku swojemu niezadowoleniu, udawać, że jestem normalny. Prosta na pozór sprawa sprawiała, że czułem się co najmniej dziwnie, kiedy nie mogłem wobec jakiegoś upierdliwego klienta zastosować argumentu w postaci swojej pięści tylko musiałem go w miarę grzecznie wyprosić. Poza tym czułem duży niedosyt. Olgierd mówił, że będzie fajna robota. Że kogoś sprzatniemy. Bilans na dzień dzisiejszy? Jeden przypadkowy trup, ktorego miało nie być.
    Dzisiaj przy śniadaniu Olo stwierdził, że dobrze byłoby abym zintegrował się nieco z tutejszymi ludźmi. Raczej to nie będzie trudne. Ale jakoś dziwnie byłoby, gdybym na tą "yntegracje" poszedł sam jak palec. Olo odpada, bo musi coś załatwić. Z Maryann to co najwyżej moglbym pójść na jakieś kinderparty urządzane przez te idealne i różowe do porzygu mamuśki. Raz byłem i raczej tam szybko nie wrócę. Powiernika se znalazły, że mężowie im nie wystarczają. Co prawda mógłbym wykorzystać okazję i przespać się z nimi wszystkimi i z każdą z osobna, ale jakoś mnie to odrzucało. Ich wyidealizowane podejście do świata. Różowe okulary na oczach, peace And love dla wszystkich. Nie, to nie moja bajka. Ułuda kobiet, które od zawsze miały łatwiejszy start. Bo ciocia prawnik, tata lekarz, mamą ktoś tam. Nie rozumiały niczego, a darły się najgłośniej. Jak te pieprzone yorki. Małe włochate coś a mordę piłuje, że hej.
    Spojrzałem na zegarek w telefonie. Za dwadzieścia dwie minuty kończę pracę. Mam nadzieję, że mój zmiennik nie spóźni się. Tak jak ostatnio. No kurwa godzinę się spóźnił.
    - Cześć Fino. - Rzuciłem wesoło do znajomego. - Co robisz dzisiaj? - Zapytałem się go. - Może wyskoczymy gdzieś jak skończę pracę? Wiesz, integracja jakaś z miejscowymi i takie tam. - Zaśmiałem się cicho pod nosem.

    [Łap rozpoczęcie :)]

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak, dokładnie tak! :D

    Lotta

    OdpowiedzUsuń
  11. Siedziała przy barze wpatrując się w na wpół wypitego zielonego drinka. Czekała już ponad czterdzieści minut w klubie ze striptizem, gdzie upojna woń alkoholu wdzierała się jej do nozdrzy. Cóż, razem z muzyką, która miała budzić najniższe zmysły u człowieka. Tak, ta mieszanka w połączeniu ze słabą głową Amelii zdążyła już przyprawić ją o rumieńce. Tym razem jednak nie chodziło o wstyd, a lekki stan upojenia alkoholowego. Czuła ciepło na polikach i lekki gniew, który kierowała ku właścicielowi hurtowni. Mieli pogadać o interesach, uzgodnić stawki. Ten drań sam wybrał to miejsce! Jak mógł tak po prostu zignorować spotkanie, które było, jakby nie patrzeć, biznesowe. Ah, chciała rozwinąć swoje marketingowe umiejętności. Niestety nic z tego. Dlaczego wszystko musiało się zawsze komplikować? Dopiła na szybko drinka. Wstała z miejsca. Zdecydowanie zbyt szybko wypiła drinka. Poczuła jakby świat zaczynał wirować, więc szybko z powrotem usiadła na miejscu, marszcząc brwi. Perspektywa upicia się w takim miejscu była niezwykle obiecująca. Mogła dać się omamić jakiemuś napaleńcowi, a później robić z nim jeden Bóg wie co. Gratulacje, Fischer. Wyciągnęła z torebki swój telefon, aby sprawdzić godzinę. Dochodziło dwudziesta druga. Westchnęła cicho, przeczesując wolną ręką swoje włosy.

    Amelia

    OdpowiedzUsuń